IV Niedziela Adwentu - 24 grudnia 2023

Refleksja

Liturgia czwartej niedzieli Adwentu uświadamia nam, że trwając na modlitwie przybliżamy się do narodzin Boga-Człowieka. On jest blisko. To prawie tak, jakby Maryja oczekiwała w pobliżu naszych domów. Stąd z naszych serc płynie tęskny śpiew: Marana tha! Przyjdź Jezu, Panie, w swej chwale do nas zejdź! Marana tha! Usłysz wołanie, gdy się wypełnią wieki.

o

Mając świadomość bliskości Pana, chcemy zatrzymać się nad tym, co Bóg uczynił w życiu Maryi i co czyni w naszym życiu. Maryja to człowiek ufający Bogu i pełniący Jego wolę. Jej wzrok Maryi jest przenikliwy, dostrzega swoje obdarowanie i obdarowanie Izraela. To, na czym polegało obdarowanie Maryi, przybliża nam scena zwiastowania. "Pełna łaski" toczy dialog z archaniołem Gabrielem. Ten zapowiada, że Maryja stanie się matką Jezusa, Syna Bożego, potomka Dawida. Ważny jest w tym miejscu również sposób, w jaki Maryja przyjmuje wolę Boża. Wypowiada swoje pełne wiary "fiat", zgadzając się na pełnienie woli Bożej, która czyni możliwym to, co według reguł ludzkiego myślenia wydaje się nie do pokonania. "«Fiat» to modlitwa chrześcijańska: być całkowicie dla Niego, ponieważ On jest całkowicie dla nas" (KKK 2617). I dla Boga nie ma nic niemożliwego.

Życie Matki Najświętszej jest dowodem na to, że warunkiem realizacji Bożych obietnic jest zaufanie. Bóg obdarowuje na miarę naszego otwarcia. O tym, jak piękne może być życie z Bogiem przypomina sam Jezus. Jego słowa zapisała w "Dzienniczku" św. Faustyna Kowalska: "Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma. Wielką mi są pociechą dusze o bezgranicznej ufności, bo w takie dusze przelewam wszystkie skarby swych łask. Cieszę się, że żądają wiele, bo moim pragnieniem jest dawać wiele, i to bardzo wiele. Smucę się natomiast, jeżeli dusze żądają mało, zacieśniają swe serca" (nr 1578).

Zwiastowanie dokonało się mocą Ducha Świętego. To Syn Boży - Zbawiciel jest największym darem, jaki Maryja otrzymała od Boga. My też potrzebujemy takiego przenikliwego wzroku, aby dostrzegać nasze obdarowanie. Spróbujmy spojrzeć na nasze codzienne obdarowania, na łaski, które otrzymaliśmy w czasie tegorocznego Adwentu.

ks. Leszek Smoliński

Złota myśl tygodnia

Nasz świat w którym dążymy do zbawienia, to świat konkretu naszej rzeczywistości. To świat ważnych detali.

ks. Piotr Pawlukiewicz

Na wesoło

Do bram piekielnych puka człowiek. Otwiera mu diabeł.

Czy jesteś nowym mieszkańcem?

Nie, chciałbym tylko wejść na chwilę, by spotkać się z moimi dłużnikami.

A skąd wiesz, że tu są?

Bo zawsze, ilekroć zwracałem się o zwrot pieniędzy, mówili: "Idź do diabła!"

Patron tygodnia - 30 grudnia

św. Egwin

Egwin urodził się w VII w. Kształcił się u benedyktynów w Worcester. Tam został mnichem, a potem kapłanem. W 693 r. powołano go na biskupstwo w rodzinnym mieście. Stał się reformatorem życia kościelnego. Bronił świętości małżeństwa, stawał w obronie sierot i wdów. Był doradcą Eldera, króla Mercji, jego syna Kenreda oraz Offy I, króla wschodnich Sasów. Podczas pobytu w Rzymie otrzymał od papieża zgodę na rezygnację z biskupstwa. W ostatnich latach życia pełnił obowiązki opata w założonym przez siebie opactwie w Evesham. Osiedlenie się tam było poprzedzone objawieniem Maryi, która powiedziała Egwinowi, gdzie chce mieć swój klasztor.

Zmarł 30 grudnia 717 r. Po śmierci dokonał wielu cudów: przywracał wzrok i słuch, uzdrawiał chorych. Jego relikwie były otaczane tak wielkim kultem, że w 1077 roku trzeba było przebudować opactwo w Evesham, by mogło pomieścić napływ pielgrzymów.

Opowiadanie

Misza

Misza byt niewielkim, pluszowym niedźwiadkiem. Stopy miał z czerwonego aksamitu, oczy z guziczków, a nosek z kłębuszka wełny.

Należał do kapryśnej dziewczynki, która czasami go pieściła, a czasami rzucała nim o podłogę lub tarmosiła go za delikatne, sukienne uszka.

Pewnego dnia Misza powziął decyzję, najważniejszą decyzję całego swego życia: postanowił uciec od dziewczynki. Skorzystał z zamieszania, jakie panowało w dniach poprzedzających święta Bożego Narodzenia, zobaczył otwarte drzwi i znalazł się na wolności.

Wędrował po śniegu, przytupując, szczęśliwy jak nigdy dotąd. Na każdym kroku robił wspaniałe odkrycia: poznawał drzewa, owady, ptaki, gwiazdy. Szeroko otwierał oczy: wszystko było niewiarygodnie piękne.

Nadszedł wieczór wigilijny. Wieczór, w którym wszystkie stworzenia mają zrobić coś dobrego. Misza posłyszał dzwonki sanek. To był renifer, który biegł, ciągnąc sanie wypełnione paczkami, zawiniętymi w kolorowe papiery.

Renifer zobaczył niedźwiadka, zatrzymał się i bardzo uprzejmie wytłumaczył mu, że zastępuje Świętego Mikołaja, który jest zbyt stary i zmęczony, by wędrować pieszo po śniegu.

Renifer zaprosił Miszę, by wsiadł do sań.

I tak niedźwiadek zaczął objeżdżać miasta i wsie na magicznych saniach Świętego Mikołaja. To właśnie on układał przy każdym kominku jakąś zabawkę lub inny specjalnie przygotowany podarek. Bawiło go to, cieszył się.

Gdyby nadal był tylko zwykłą, małą zabawką, nie mógłby przeżywać takiej nocy.

I oto dotarli do ostatniego domu: do biednej chałupki na skraju lasu. Misza włożył łapkę do wielkiego worka, szukał, obracał - ale nic tam nie znalazł.

Reniferze! Reniferze! Zobacz! Już nie ma nic w twoim worku!

Och! - jęknął renifer.

W chatce mieszkał chory chłopiec. Czyżby budząc się następnego dnia miał nic nie znaleźć przy swoim łóżku? Renifer spojrzał błagalnie na Miszę swoimi pięknymi, głębokimi oczyma.

Więc niedźwiadek westchnął ciężko, objął wzrokiem wioskę i pomyślał, jak bardzo spodobało mu się samotne wędrowanie, a potem, by spełnić swój dobry bożonarodzeniowy uczynek, krok za krokiem, podnosząc raz jedną łapę, raz drugą, raz-dwa, raz-dwa, wszedł do chaty i ukrył się w buciku chorego chłopca, gdzie zaczekał do rana.

I to jest prawdziwe Boże Narodzenie: Bóg podarował samego siebie przez miłość do ludzi.

Wierzę w Kościół - katechezy o Domu Bożym dla nas cz. 57.

Jan Paweł II mówił o "hierarchicznej komunii wszystkich uczestniczących w kapłaństwie Chrystusa" lub o "komunii jedności między uczestniczącymi w Sakramencie Kapłaństwa". Chodzi o wspólnotę piastujących w Kościele urząd kapłana, czyli wspólnotę tych, którzy w sakramencie święceń otrzymują od Zmartwychwstałego Chrystusa szczególny dar Ducha Świętego, a wraz z nim świętą władzę i moc działania wobec Kościoła in persona Christi Capitis, tzn. w imieniu i w zastępstwie Chrystusa Głowy i Pasterza (por. KK 21; DK 2; ChL 22; KKK 875), i dzięki trwaniu w jedności (z Głową i członkami) pełnią potrójną funkcję: nauczania, uświęcania i pasterzowania.

Wspólnota ta urzeczywistnia się na dwóch poziomach: w Kościele powszechnym jako communio hierarchica biskupów wraz z papieżem (por. KK 22n; DB 4), a w Kościele lokalnym jako communio hierarchica prezbiterów z biskupem (por. KK 28; DK 7n). W ten sposób communio hierarchica wyraża i oznacza obydwie formy kolegialności kościelnego urzędu znane chrześcijańskiej starożytności: fraternitas episcoporum i prezbiterium.

bp Andrzej Czaja