III Niedziela Adwentu - 17 grudnia 2023

Refleksja

Czy jest coś, co nas cieszy i sprawia nam radość w życiu codziennym? Z pewnością na tak postawione pytanie znajdziemy wiele odpowiedzi. Wśród najczęstszych pojawią się: dobre zdrowie, samopoczucie, sukces, awans, podwyżka w pracy. Jeśli ktoś patrzy dalej, cieszy się ze zdobywania wiedzy, tworzenia i zdobywania nowych doświadczeń czy tworzenia dobrych dzieł. Najbardziej jednak cieszy drugi człowiek i odwzajemniona miłość, która przemienia świat w nas i wokół nas. W trzecią niedzielę Adwentu słowo Boże wzywa nas: "Raduj się, duszo, w Bogu, Zbawcy moim". Powodem radości jest więc osoba Boga, która stanowi źródło radości. W epoce ludzi rozrywkowych, którzy chcą sprowadzić codzienność do rzeczywistości lekkiej, łatwej i przyjemnej, banalnie prosto można pomylić prawdziwą radość z kryjącą się pod maską płytką wesołością, zabawą czy dobrym humorem. Św. Franciszek z Asyżu uczył, że prawdziwa radość, aby się ukazać, nie potrzebuje pustego śmiechu. Jest natomiast owocem Ducha Świętego, który pochodzi z czystości serca i zdobywa się ją przez pobożną modlitwę. Owoc Ducha widoczny w życiu wierzącego w obfitości jest znakiem jego bogatego, duchowego życia, najlepszym świadectwem uwiarygodniającym przynależność do Jezusa Chrystusa, żywym wyznaniem wiary.

o

Radość, o której Biblia mówi aż 454 razy, może gościć zarówno w sercach zdrowych i silnych, cieszących się życiowymi sukcesami i dostatkiem, jak też słabych, chorych i ubogich materialnie. Radość rodzi: gorliwość i troskliwość, nastawienie i gotowość duszy i ciała do pełnienia z duchem wszelkiego dobra, a więc miłosierdzie wobec innych. A "hojnego dawcę miłuje Bóg". Ta prawdziwa radość doprowadzona do doskonałości streszcza się w zwycięstwie miłości i wierności Jezusowi Chrystusowi przez znoszenie cierpień z miłości do Niego. Radość chrześcijańska nie tylko nie wyklucza cierpienia, ale często nim się karmi. Ta radość nie jest jednak zagwarantowana nikomu raz na zawsze. Chcąc ją zachować, trzeba nieustannego ożywienia i prośby do Boga o wsparcie. Modlitwa nie może być więc wydarzeniem sporadycznym, musi towarzyszyć nam stale. Chodzi o przeżywanie codzienności w duchu modlitwy, by w każdym swoim życiowym położeniu dostrzegać obecność Boga i być wdzięcznym, wyśpiewując wraz z Maryją i całym Kościołem radosny hymn "Magnificat", włączając w niego dziękczynienie za osobiste dary.

ks. Leszek Smoliński

Złota myśl tygodnia

Kiedy się idzie w góry, trzeba najpierw doprowadzić do porządku swoje sumienie, bo nigdy nie wiadomo, czy się wróci.

bł. Piotr Jerzy Frassati

Na wesoło

Blondynka niechcący zatrzasnęła drzwi samochodu, zostawiając w środku kluczyki w stacyjce. Na szczęście zostawiła lekko uchylone okno. Poszła więc na najbliższą stację benzynową, poprosiła ekspedienta o długi drucik za pomocą którego spróbuje wyciągnąć kluczyk.

Po chwili na stację benzynową wpada mężczyzna i śmieje się do rozpuku. Ekspedient pyta, co go tak rozbawiło, więc mężczyzna opowiada, jak blondynka próbuje drucikiem wyciągnąć uwięziony kluczyk.

Ekspedient zauważył, że nie ma w tym nic śmiesznego, że to bardzo dobry pomysł i że pierwszy raz w życiu spotkał tak inteligentną blondynkę. Na to odparł drugi mężczyzna:

Owszem, ale druga siedzi w środku i mówi: trochę w prawo, trochę w lewo...

Patron tygodnia - 19 grudnia

św. Anastazy

Anastazy pochodził z Rzymu, był synem kapłana Maksymusa (w tamtym okresie duchowieństwa nie obowiązywał jeszcze ściśle celibat). Na stolicę Piotrową Anastazy został wybrany w 399 r. Szczególną troską otoczył Kościół afrykański. Nawoływał biskupów afrykańskich zebranych na synodzie w Kartaginie w 401 r. do walki przeciwko donatyzmowi i zabraniał nawracającym się kapłanom-donatystom zajmować wyższe stanowiska w Kościele. Polecił czytać w liturgii Ewangelię w postawie stojącej z pochyloną głową. W czasie sprawowania pontyfikatu zajmował się kwestiami prawowierności poglądów Orygenesa.

Zmarł 19 grudnia 401 r. w Rzymie, po zaledwie dwóch latach rządów. Został pochowany na cmentarzu Poncjana przy Via Portuensis. Św. Augustyn nazwał go "mężem apostolskiej gorliwości".

Opowiadanie

Pewien biały człowiek przemierzał nieprzebyte lasy Amazonii i w Ameryce Południowej, by odkryć nowe złoża ropy naftowej. Bardzo się spieszył. W pierwszych dwóch dniach tubylcy wynajęci przez niego jako tragarze robili wszystko, aby jak najlepiej wywiązać się z nieludzko ciężkich obowiązków.

Jednak trzeciego dnia o świcie zatrzymali się i stanęli przed nim nieruchomo w milczeniu. Wyraz ich twarzy świadczył, jakby byli nieobecni. To, że nie byli w stanie już dłużej pracować, było jasne jak słońce.

Zniecierpliwiony poszukiwacz spoglądając na swój zegarek i wymachując rękoma na szefa tragarzy, dał mu do zrozumienia, że mają ruszyć szybko, bo czas ucieka. «To niemożliwe - odpowiedział spokojnie człowiek. - Ci ludzie biegli nazbyt szybko, teraz czekają, aż powrócą do nich ich dusze».

Ludzie naszych czasów są we wszystkim coraz szybsi. Ale są też wciąż bardziej niespokojni, umęczeni i nieszczęśliwi. Dlatego, że ich dusze zostały w tyle i nie mogą za nimi nadążyć.

Wierzę w Kościół - katechezy o Domu Bożym dla nas cz. 56.

W ten sposób od samego początku - z woli Chrystusa - obok powołania powszechnego i powszechnej służby wszystkich istnieje w Kościele szczególne powołanie apostolskie i szczególna posługa apostolska. Związana ze święceniami "(...) znajduje w biskupach, a poprzez nich i w jedności z nimi w prezbiterach, szczególny związek z pierwotną posługą Apostołów, których są oni rzeczywiście «następcami», chociaż ich działalność przybiera inne formy" (PDV 16). Jako taka, posługa pasterzy nie pochodzi od wspólnoty, wcześniej ustanowionej, lecz została bezpośrednio ustanowiona przez Chrystusa dla rozwoju wspólnoty i równocześnie w jej granicach. W Kościele i wobec Kościoła jest widzialną kontynuacją i znakiem sakramentalnym Chrystusa.

Dlatego apostolska posługa biskupów i prezbiterów jest niezbędnym warunkiem istnienia wspólnoty jako Kościoła. Jeżeli we wspólnocie zabraknie kapłana, zostaje ona pozbawiona sakramentalnej praktyki i funkcji Chrystusa Głowy i Pasterza, która ma kluczowe znaczenie dla życia kościelnej wspólnoty (Ecclesiae de mysterio, 3). Stąd jej służebny (por. ChL 22) i zarazem relacyjny charakter. To drugie oznacza bytowe odniesienie do Chrystusa i do wspólnoty Kościoła (por. PDV 13-16), czyli reprezentowanie Chrystusa wobec wspólnoty i odwrotnie, reprezentowanie wspólnoty wobec Chrystusa.

Od samego początku służebna posługa pasterska ma też w Kościele charakter kolegialny. Sobór Watykański II w konstytucji Lumen gentium wyraźnie przypomniał, że "Pan Jezus (...) ustanowił Dwunastu (...) jako kolegium, czyli jako stały zespół, na którego czele postawił wybranego spośród nich Piotra" (nr 19). Tak rozumiane kolegium "(...) jako złożone z wielu jednostek wyraża rozmaitość i powszechność ludu Bożego, jako zaś zgromadzone pod jedną Głową wyraża jedność trzody Chrystusowej" (KK 22).

bp Andrzej Czaja