XVII Niedziela zwykła
26 lipca 2026
Refleksja
Wielkie było zdziwienie św. Edyty Stein, kiedy pewnego dnia, zatrzymała się na chwilę w pustym kościele i stała się przypadkowym świadkiem rozmowy prostej kobiety z Bogiem. Ten dialog bliskich sobie osób bardzo poruszył Edytę, która nie wiedziała, że można w ten sposób przeżywać bliskość Boga. To zdarzenie wywarło wielki wypływ na jej ostateczną decyzję o przyjęciu chrztu w Kościele katolickim. Ani bowiem wiedza filozoficzna, ani mądrość traktatów teologicznych nie stały się dla Edyty miejscem dla tak osobistego doznania Bożej obecności. To była chwila łaski.
Królestwo Boże jest najwyższą wartością, której zdobyciu trzeba podporządkować wszystkie inne wartości. Pokazuje to przykład Edyty Stein i wielu ludzi, których ślady stóp przetrwały. Ewangelia nie pozostawia żadnych wątpliwości i decyzja jest jasna: liczne są skarby, ale jest jeden Skarb, istnieje wiele pięknych pereł, ale jest tylko jedna Perła. I tylko dla tego Skarbu oraz tej Perły warto i trzeba sprzedać wszystko, jak zrobili to ludzie z Ewangelii. Jest to konsekwencja tego, iż "Bóg nie może dawać siebie po kawałku, tylko wszystko naraz albo nic" (Mistrz Ekhart, Kazanie 77). I jedyny możliwy typ transakcji z Panem Bogiem to "wszystko za wszystko".
Jeśli mielibyśmy tę przypowieść zastosować do naszej wakacyjnej sytuacji, to sądzę, że Chrystus apeluje do każdego z nas, aby raz jeszcze oddać Mu wszystko. Przybyliśmy tu z różnymi doświadczeniami życia, pełni wdzięczności, świętujący niedzielę, zadowoleni z rodzinnych spotkań, wyjazdów poza miasto. Ale może przyszliśmy też utrudzeni i obciążeni codziennością, obawami zamachów terrorystycznych, ciągłych niepokojów związanych choćby z mizernym wynagrodzeniem za ciężką pracę. Przyszliśmy z całym ogromnym bagażem naszych wielorakich doświadczeń, sukcesów, niekiedy zranień, z planami i nadziejami. Wszystko to trzeba oddać Chrystusowi. Oddać wszystko, aby móc na nowo zachwycić się Chrystusem - Niewypowiedzianą Perłą, jak nazywa Go starożytna tradycja.
I właśnie piękno, niezwykłość owej perły kieruje naszą uwagę, ku drugiej, po jasności decyzji, wyrazistości bohaterów dzisiejszej Ewangelii - są oni ludźmi zachwytu. Umieją odkryć piękno, bezgranicznie się nim zachwycić i zrobić wszystko, aby je pozyskać. To niezrównany zachwyt nad królestwem Bożym, królestwem miłości i pokoju do którego wszyscy dążymy po drogach czasu.
Pamiętaj o perle! To znaczy zachwyć się pięknem. Tu leży klucz do zrozumienia obu ewangelicznych postaci, które naszkicował dla nas Chrystus. Są oni ludźmi jasnych decyzji oraz ludźmi zachwytu, bo są ludźmi miłości.
Bardzo chcielibyśmy mieć skarb, posiadać perłę, ale często nie potrafimy się na te zadania całkowicie zdecydować. Zastanówmy się, czego boimy się sprzedać, co nas tak mocno trzyma i stoi na przeszkodzie w nabyciu tego najcenniejszego "skarbu" i "perły", jakim jest sam Jezus? Starajmy się, by "rzeczy nowe", o których mówi Chrystus, nie zostały podporządkowane naszym starym przyzwyczajeniom i wygodom. Ale byśmy z Boża pomocą osiągnęli prawdziwą mądrość.
ks. Leszek Smoliński
Złota myśl tygodnia
Obchody Światowego Dnia Dziadków i Osób Starszych są sposobnością do ponownego odkrycia, że Kościół jest powołany, by być matką wszystkich, oraz że w każdym wieku można odkryć siebie jako synów i córki Boga.
Leon XIV
Patron tygodnia - 27 lipca
św. Innocenty I, papież
Innocenty pochodził z Albano koło Rzymu. Był synem papieża Anastazego I - podczas jego pontyfikatu był diakonem w Rzymie. Kościołem kierował w latach 401-417. Innocenty I rozstrzygnął sprawy związane z dyscypliną kościelną i liturgią. Zajmował się bierzmowaniem, którego odtąd udzielać mogli tylko biskupi. Zakazał zawierania małżeństw biskupom, kapłanom i diakonom, lecz zgadzał się na to, by można je było zawierać przed wstąpieniem do stanu duchownego. Podkreślał znaczenie Stolicy Apostolskiej, jak również zalecał wprowadzenie liturgii rzymskiej w kościołach na znak jedności z następcami św. Piotra. Za pontyfikatu Innocentego I odbyły się ostatnie walki gladiatorów w amfiteatrze Tytusa i nastąpiło złupienie Rzymu przez Wizygotów pod wodzą Alaryka (392-410). Innocenty I żądał, by uważano za obowiązujące zarządzenia Kościoła rzymskiego oraz by wszystkie najważniejsze sprawy przekazywano do rozważenia papieżowi. Interweniował w sporach episkopatu afrykańskiego, które powstały wskutek potępienia herezji pelagianizmu. Działał energicznie, aby zażegnać niebezpieczeństwo nestorianizmu. Innocenty I zmarł w Rzymie i został pochowany na cmentarzu Poncjana przy Via Portuensis.
Opowiadanie
Bajka o miłości

Dawno, dawno temu, na oceanie istniała wyspa, którą zamieszkiwały emocje, uczucia oraz ludzkie cechy - takie jak: Dobry Humor, Smutek, Mądrość, Duma; a wszystkich razem łączyła Miłość. Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa zatonie. Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze opuścić wyspę. Tylko Miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili. Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu, Miłość poprosiła o pomoc. Pierwsze podpłynęło Bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała:
• Bogactwo, czy możesz mnie uratować?
• Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności. Nie ma tam już miejsca dla ciebie - odpowiedziało Bogactwo. Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.
• Dumo, zabierz mnie ze sobą! - poprosiła Miłość.
• Niestety, nie mogę cię wziąć! Na moim statku wszystko jest uporządkowane, a ty mogłabyś mi to popsuć... - odpowiedziała Duma i z dumą podniosła piękne żagle. Na zbutwiałej łódce podpłynął Smutek.
• Smutku, zabierz mnie ze sobą! - poprosiła Miłość.
• Och, Miłość, ja jestem tak strasznie smutny, że chcę pozostać sam - odrzekł Smutek i smutnie powiosłował w dal.
Dobry humor przepłynął obok Miłości nie zauważając jej, bo był tak rozbawiony, że nie usłyszał nawet wołania o pomoc.
Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębinach oceanu... Nagle Miłość usłyszała:
• Chodź! Zabiorę cię ze sobą! - powiedział nieznajomy starzec.
Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia, że zapomniała zapytać kim jest jej wybawca. Później Miłość bardzo chciała się dowiedzieć, kim jest ten tajemniczy starzec. Zwróciła się o poradę do Wiedzy.
• Powiedz mi proszę, kto mnie uratował?
• To był Czas - odpowiedziała Wiedza.
• Czas? - zdziwiła się Miłość. - Dlaczego Czas mi pomógł?
• Tylko Czas rozumie, jak ważnym uczuciem w życiu każdego człowieka jest Miłość - odrzekła Wiedza.
Wspomnienia o biskupie Franciszku Jopie z publikacji wydanej z okazji 40. rocznicy jego śmierci (Opole 2016) - cz. 3
3. Ukochanie ziemi śląskiej i wszystkich jej mieszkańców
Biskup Franciszek Jop ukochał ziemię śląską i wszystkich bez wyjątku jej mieszkańców. Wspomnienia ks. Alojzego Sitka ślicznie to wypuentowały. Bronił się wprawdzie przed pójściem do Opola, zdawał sobie sprawę, jakie trudności może napotkać na Śląsku Opolskim po dziejowym przełomie tej ziemi. Dlatego błagał, by jego przełożeni cofnęli decyzję. Ale w końcu definitywnie zaakceptował wolę Kościoła, gdy jej odmienić się już nie dało.
O dziwo, wbrew żywionym obawom, biskup Jop zdobywał coraz szybciej i dogłębniej życzliwość mieszkańców Śląska Opolskiego, zwłaszcza kapłanów, zgromadzeń zakonnych i wiernych. Wszyscy widzieli w nim "swojego Biskupa", bo też absolutnie nie czynił żadnych różnic między ludnością przybyłą z Kresów czy z Polski centralnej a miejscowymi mieszkańcami tej ziemi. Wszyscy byli jego siostrami i braćmi - byli jego diecezjanami i opolską wspólnotą Ludu Bożego.
Z tym ukochaniem ziemi śląskiej i wszystkich jej mieszkańców wiązał się jeden szczególny krzyż. Stanowiły go wyjazdy rodzimej ludności śląskiej na Zachód, a zwłaszcza wyjazdy księży. On wiedział, że nie wszyscy są przygotowani do szczególnych warunków życia kapłańskiego i służby pastoralnej na Zachodzie, który już wtedy przechodził strukturalne, dalekosiężne przemiany ideowe, kulturowe i gospodarcze. Błagał więc, by nie wyjeżdżali. Osobiście w swojej posłudze biskupiej przejąłem od niego to stwierdzenie, choć je w swoisty sposób sformułowałem: prosiłem bowiem także usilnie, by Ślązacy nie opuszczali naszej pięknej ziemi śląskiej, "bo bez nich nie będziemy mieli prawdziwego Śląska".
W tym kontekście trzeba też podkreślić, że biskup Jop był wielkim czcicielem świętych Śląska Opolskiego. Do nich należą urodzeni na naszej ziemi autentyczni Ślązacy, wielcy dominikanie: św. Jacek Odrowąż, bł. Czesław i bł. Bronisława. Ale sięgał dalej, z wielkim szacunkiem i pietyzmem darzył świątobliwą raciborzankę Ofkę Piastównę, a dominikanów prosił o starania o jej beatyfikację. Gdyby żył, z pewnością cieszył by go fakt odbudowy Jackowego sanktuarium w Kamieniu Śląskim, które stało się chlubą Śląska Opolskiego, słynne w całym kraju i w pewnym sensie także w Europie. Św. Jacek był bowiem nie tylko wielkim Ślązakiem, ale i krakowianinem, a w pewnym sensie także "Bożym Europejczykiem". Z miłości do naszych Świętych zorganizował diecezjalne obchody millenijne 14 sierpnia 1966 r. w Kamieniu Śląskim z udziałem prawie całego Episkopatu, na czele z Prymasem Polski kard. S. Wyszyńskim.
Abp Alfons Nossol